Wyszukiwarka biletów lotniczych

Ciekawe oblicze Świata

Czarny Jezus i kostarykańska dżungla - wywiad z Magdą i Marcinem
Czarny Jezus i kostarykańska...
Czarny Jezus i kostarykańska dżungla - wywiad z Magdą i Marcinem
Czarny Jezus i kostarykańska...
Czarny Jezus i kostarykańska dżungla - wywiad z Magdą i Marcinem
Czarny Jezus i kostarykańska...

Czarny Jezus i kostarykańska dżungla - wywiad z Magdą i Marcinem

Magda i Marcin to małżeństwo podróżników, których połączyły wspólne zainteresowania, pasja oraz miłość. Swoją podróż do Ameryki Centralnej planowali od roku. Hasłem przewodnim wyprawy były „Tańce wśród Piratów”. Całą wyprawę zadedykowali Kamilowi Misztalowi, podopiecznemu Fundacji Jaśka Meli „Poza Horyzonty”, który w dzieciństwie uległ poważnemu wypadkowi, w wyniku którego stracił nogę. Celem akcji jest zbiórka pieniędzy na protezę dla młodego podróżnika.

 

Do kraju wrócili 21 stycznia 2012 r. W podróży zwiedzili 6 krajów tj.: Wenezuelę, Kolumbię, Panamę, Kostarykę, Nikaraguę oraz Dominikanę. Podczas wyprawy kąpali się w wulkanie błotnym El Totumo, byli świadkami narodzin żółwi, zobaczyli oryginalny grobowiec Indianina, byli nad jeziorem, gdzie narodziła się legenda El Dorado i zobaczyli wiele innych ciekawych miejsc.

 

Podczas swojej całej wyprawy poszukiwali skarbów. Udało im się znaleźć rzeczy materialne, tj. monety oraz wiele niematerialnych wartości takich jak miłość, otwarte serca czy szczęście.

 

Postanowiliśmy porozmawiać z Magdą i Marcinem.

 

A: Drodzy, jak to się wszystko zaczęło? Skąd pomysł na tą wyprawę?

M&M: Kiedy byłam w Boliwii usłyszałam piosenkę zespołu Mana, „En muelle de San Blas”, czyli „Na molo San Blas”. Szperałam wtedy po Internecie w poszukiwaniu informacji na temat San Blas. Moim oczom ukazały się śliczne maleńkie wysepki, tak małe, że na niektórych była wybudowana tylko jedna indiańska chatka, a na innych nie było ich wcale. Postanowiłam, że kiedyś tam pojadę. Kiedy wróciłam z Boliwii i poznałam Marcina postanowiliśmy, że pojedziemy tam wspólnie. Chcieliśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Zadzwoniliśmy do Fundacji Jaśka Meli „Poza Horyzonty” i zaproponowaliśmy pomoc jednemu z podopiecznych fundacji. Tak poznaliśmy Kamila Misztala, który w dzieciństwie uległ poważnemu wypadkowi, w wyniku którego stracił nogę. Postanowiliśmy, że po powrocie z wyprawy nasze zdjęcia oddamy na aukcję, z której dochód przeznaczymy na nową protezę dla Kamila. Naszymi działaniami zainteresował się portal www.WhyNotFly.pl z Rzeszowa, gdzie zawsze kupowaliśmy bilety lotnicze. Postanowili wesprzeć nasz projekt i ufundowali bilety do Ameryki Centralnej.

 

A: Magdo i Marcinie jak oceniacie swoją podróż do Ameryki Centralnej?

M&M: Naszą podróż oceniamy jako pełną wyjątkowych wrażeń, wydarzeń i wspaniałych ludzi na naszej drodze. Wielokrotnie ta podróż nas zaskoczyła. Były chwile grozy jak ucieczka przed panamskim narkotrafikiem [nielegalne oddziały partyzantów, ochraniające producentów narkotyków, przyp. red.] czy próba przetrwania sztormu na łajbie z zepsutym silnikiem na Morzu Karaibskim. Ale było też wiele pozytywnych chwil jak nurkowanie na wrakach Dominikany, tańce z poznanymi w Kostaryce przyjaciółmi czy kąpiele w wulkanie błotnym El Totumo.

 

A: Myślicie o ponownej podróży do Ameryki Centralnej?

M&M: Claro que siAmeryka Centrala potrafi zachwycić. Najbardziej podobało nam się w Nikaragui i Kolumbii. Po tych krajach moglibyśmy podróżować jeszcze kilka miesięcy. Jedną piątą powierzchni Nikaragui zajmują parki narodowe i rezerwaty naturalne. Wszystkie są dzikie i piękne zarazem. W Kolumbii spotkaliśmy najlepszych ludzi i bardzo chcemy ich jeszcze kiedyś zobaczyć. Na pewno jeszcze tam kiedyś wrócimy.

 

A: Podczas wyprawy „Tańce wśród Piratów” poszukiwaliście skarbów. Znaleźliście coś cennego?

M&M: Oczywiście. Podróżowaliśmy śladami legend mówiących o pirackich skarbach, nurkowaliśmy na wrakach zatopionych statków. Akurat podczas naszego pobytu w Panamie odkryto cztery zatopione statki Henry'ego Morgana, który przewoził na nich złoto zrabowane z karawany 200 mułów. W drodze powrotnej do Anglii zatonęły one na rafach w pobliżu Portobello. W kolumbijskiej rzece, w której od ponad czterystu lat wydobywa się złoto poszukiwałem grudek tego cennego kruszcu. Znaleźliśmy jednak mnóstwo cenniejszych od złota skarbów. Zapraszam na naszą stronę www.magdaimarcin.pl, gdzie codziennie opisywaliśmy relację z podróży. Na blogu szczegółowo opisywaliśmy wszystkie odkryte przez nas skarby.

 

A: Jaką przygodę z podróży wspominacie najlepiej?

M&M: Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bowiem przygody mieliśmy codziennie. Ciekawą przygodą było uratowanie nas przez Czarnego Jezusa na wyspach archipelagu San Blas… Cudownie było też płynąć małym canoe w głąb dzikich kanałów rzecznych kostarykańskiej dżungli i podziwiać duże żółwie czerwonouche, krokodyle i wspaniałe ptaki. W Nikaragui uwielbialiśmy oglądać wulkany. Te historie są bardzo ciekawe, ale długie, dlatego zapraszamy do przeżycia z nami tych przygód jeszcze raz na naszej stronie lub podczas slajdowisk.

 

A: Czy w czasie tej wspaniałej podróży wpadliście na pomysł kolejnej wyprawy?

M&M: Tak i to nawet na kilka. Bardzo byśmy chcieli kontynuować naszą ostatnią podróż i poznać kraje od Meksyku do Nikaragui. Zanim jednak do tego dojdzie, myślimy o krótszych wypadach do Gruzji czy Portugalii. Chcielibyśmy też udać się do Egiptu na safari nurkowe.

 

A: Powrót do domu z podróży wiąże się z powrotem do szarej rzeczywistości... Czy ciężko było Wam się na to przestawić?

M&M: Naszym największym problemem nadal jest przestawienie się na inną temperaturę. W Wenezueli mieliśmy 45 stopni, a w Polsce niedawno było -20. Poza tym powrót do rzeczywistości jest łatwy, otaczają nas bowiem ludzie, którzy nam dobrze życzą i wspierają nas na każdym kroku.

 

A: Powróciliście już do swoich codziennych zajęć, jednak znajdujecie czas na podzielenie się Waszymi przygodami podczas spotkań. Ciągle planujecie kolejne slajdowiska i wystawy zdjęć. Gdzie odbędą się najbliższe?

M&M: Aktualnie trwa grupowa wystawa zdjęć „Spotkani w podróży” w Klubie Podróżników "Atlantyda" w Artefakt Cafe przy ul. Topolowej 40 w Krakowie, gdzie nasze zdjęcie znalazło się wśród piętnastu zrobionych na całym świecie przez dziesięciu podróżników. Potrwa ona jeszcze przez dwa tygodnie. Staramy się w miarę naszych możliwości czasowych prowadzić slajdowiska z naszych podróży. Najbliższe odbędzie się 8 III 2012 organizowane przez "Szum w Bezkresie" w Artefakt Cafe (o Boliwii), a kolejne 26 III 2012 również w Artefakt Cafe, organizowane przez Klub Podróżników "Atlantyda", o naszej podróży po Ameryce Centralnej. Planujemy też wystawy zdjęć zrobionych podczas ostatniej wyprawy. Nasze zdjęcia chcemy pokazać między innymi w Mielcu, Rzeszowie, Warszawie i Krakowie. Jesteśmy też zapraszani na festiwale podróżnicze, w których chętnie bierzemy udział.

 

A: Może chcielibyście dodać coś od siebie?

M&M: Czeka nas teraz dużo pracy, gdyż w Wydawnictwie WAM została zaakceptowana nasza propozycja literacka. Bardzo cieszymy się i podwijamy rękawy do pisania. Książka będzie oczywiście o podróżowaniu, ale też o spełnianiu marzeń: o tym, że marzenia po to są, żeby zamieniać je na cele i realizować. Wymaga to determinacji i gotowości do pójścia w nieznane. To bardzo niewiele i bardzo dużo jednocześnie…

lista artykułów